Czytanie za pierwszy kwartał 2026 - 31/n
Zgodnie z obietnicą - mamy 31 marca, notka się publikuje, ha! choć raz jesteśmy/cie na bieżąco. (Tym razem bez sortowania, przykro mi, nie miałam sił).
Na czerwono to, co na pewno trzeba; niebiesko - to, co dostarczy rozrywki/interesującej/emocjonalnej lektury; kursywą to, co omijać, zwykłą czcionką - bez klasyfikacji.
"Kobieta z sąsiedztwa" S. Watson
- thriller psychologiczny, z grubsza o tym, że niektórzy ludzie kłamią i udają kogoś, kim nie są. Dwie ekhm... powiedzmy, że przyjaciółki z sąsiedztwa - nagle jedną z nich zaczyna prześladować stalker. Bardzo przewidywalne, wszyscy główni bohaterowie dość irytujący; nie polecam.
"Wczoraj byłaś zła na zielono" E. Kącka
- wszyscy polecali, więc przeczytałam i ja, ale... Tak, współczuję serdecznie pewnych przeżyć, związanych z posiadaniem dziecka neuronienormatywnego. Niemniej, jeśli chodzi o styl autorki - nazwijmy go litościwie poetyckim - aaaaa... bardzo, ale to bardzo irytujący. Z racji tego właśnie stylu książka dramatycznie wręcz przegadana - gdyby zmniejszyć liczbę środków stylistycznych (szczególnie metafor) o jakieś 2/3, wyszłoby jej to wyłącznie na dobre. Autorce sugeruję pozostać przy poezji, być może na tamtym polu efekt jest lepszy. I tak, zdaję sobie sprawę, że książka otrzymała jakąś nagrodę, ale nie pierwszy to i zapewne nie ostatni raz, gdy nie podzielam zachwytów jakiegoś jury. Nie polecam.
"Śpij, laleczko. Josie Quinn, tom 11" L. Regan
- czyli jedenasta część kryminalnej serii Regan, którą już tu kiedyś polecałam. Jak zwykle warto, lekkie i wciągające, świetne na urlop.
"Wilk w białej furgonetce" J. Darnielle
- okaleczony nastolatek tworzy grę paragrafową, rozgrywaną korespondencyjnie. Wielu graczy zostaje z nim na lata... aż w końcu dochodzi do tragedii. Raczej nie będę nawet teoretycznie obiektywna, pisząc o tej książce - jeśli, tak jak ja, dorastaliście w latach 90., po prostu chcecie to przeczytać. Ciekawa, mocna, niełatwa; zdecydowanie warta lektury.
"Nowi sąsiedzi" C. Douglas
- kryminał. Kobieta niechcący podsłuchuje urywki rozmowy sąsiadów - to, co udaje się jej usłyszeć, brzmi bardzo niepokojąco... usiłuje więc rozwikłać tajemnicę. Niewybaczalne dziury w logice i bardzo kiepskie zakończenie - darujcie sobie.
"Idealny syn" F. McFadden
- kryminał. Matka dwojga dzieci dostrzega u syna pewne niepokojące zachowania. Jak przy poprzedniej pozycji - brak logiki i bardzo źle skonstruowane zakończenie. Szkoda czasu.
"Rzeczy, które mogą nas ocalić" L. Gentile
- Włochy, młoda dziewczyna, specjalistka od drobnych napraw i renowacji. Ładne pokazanie codziennego funkcjonowania z traumą, siły więzi międzyludzkich, a w tle - walki z gentryfikacją i konsumpcjonizmem. Ciepłe, niegłupie, fajne. Warto.
"Pięć kilometrów do bomby. Rowerem przez Afrykę" T. Budzioch E. Wiejaczka
- jak w tytule, czyli oryginalna podróż poślubna świeżo upieczonego małżeństwa: pięć miesięcy pedałowania przez Afrykę (Namibia, Zambia, Botswana, Zimbawe, Mozambik, Malawi, Tanzania, Burundi, Rwanda, Uganda i Kenia) w roku 2017. Jedna z tych książek podróżniczych, które czytam za zainteresowaniem, myśląc sobie zarazem, jak fajnie, że ktoś zrobił to za mnie i ja nie muszę, a jednocześnie mogę wchłonąć w siebie kwintesencję tej czyjejś podróży. Polecam.
"Pokazucha. Na gruzińskich zasadach" S. Budzisz
- reportaż grozy, a co gorsza, bynajmniej nie taki stary (2019): o strukturach i codzienności gruzińskiego społeczeństwa, czyli w praktyce o jego koszmarnym szowinizmie. Nie miałam, prawdę mówiąc, pojęcia, że sytuacja kobiet w Gruzji wygląda aż tak źle; kraje byłego ZSRR to akurat ten fragment świata, który zarówno podróżniczo, jak i hm, ogólnie, niezbyt mnie interesuje. W każdym razie książka napisana bardzo dobrze, choć od treści włos się jeży na głowie.
"Drzewa" P. Everett
- miasteczko na południu USA, pełne tzw. white trash, seria przedziwnych i brutalnych morderstw oraz dwóch czarnych detektywów "z zewnątrz". Trochę satyry, trochę groteski; jest zabawnie, jest też aż zanadto ponuro - a wszystko o mocnym antyrasistowskim wydźwięku. Polecam.
"Tymczasem" oraz "Agrafka" I. Sowa
- obyczajówka. Pierwszy mój styk z Sową to wczesne lata studenckie, gdy byłam dokładnie w wieku jej bohaterek ("Smak świeżych malin", "Cierpkość wiśni", "Herbatniki z jagodami"), nie ukrywajmy więc, mam sentyment. To bardzo swojskie, lekkie powieści, które zawsze łączy typowy dla Sowy element - starania (mniej lub bardziej rozpaczliwe) o osiągnięcie i zarazem poczucie niedopasowania do społeczno-kapitalistycznego wzorca sukcesu. Myślę sobie, że może w podobny sposób pisałaby młoda Musierowicz, gdyby pozbawić ją religijności i wychować częściowo w Polsce kapitalistycznej? Prawdę mówiąc, zapomniałam na wiele lat o istnieniu Sowy; pomyślałam o niej w lutym tego roku, gdy gromadziłam książki, które na pewno nadałyby się na urlop (acz i tak skończyłam, czytając na urlopie reportaże o Polsce; cóż, jak mawiają, chcącemu nie dzieje się krzywda). Bohaterką "Agrafki" jest nastolatka, a "Tymczasem" - młoda dorosła. Jeśli też macie sentyment, tak jak ja, to czytajcie.
"O pięknie" Z. Smith
- współczesność, Wielka Brytania; losy dwóch czarnoskórych rodzin rodem z elity intelektualnej (prawie, jeden z ojców jest biały); wzajemna nienawiść i rywalizacja tychże ojców; perypetie ich samych, ich żon oraz dorosłych dzieci. O tożsamości, o kryzysach przeróżnych (wieku średniego, związkowych), o zdradzie, miłości i nienawiści... To jest dobrze napisane, przeczytałam nie bez przyjemności, ale też, choć treść pozostała w głowie, niczego we mnie ta książka nie zmieniła; ot, oglądanie przyzwoitego serialu. Można jak najbardziej, ale nie trzeba.
"Niewysłuchani. O śmierci samobójczej i tych, którzy pozostali" H. Witkowska
- pierwsza część to reportaże-wywiady z krewnymi, przyjaciółmi i znajomymi osób, które odebrały sobie życie; w części drugiej trochę wiedzy odnośnie suicydologii. Wspólny i boleśnie niestety oczywisty mianownik - trauma i poczucie winy. Bardzo, bardzo smutna książka. Chciałabym, żebyśmy żyli w świecie, w którym nie byłoby potrzeby jej pisać.
"Tylko durnie żyją do końca" Z. Rudzka
- znowu Rudzka, znów starszawa główna bohaterka oraz dwóch jej kochanków (żyjący sobie od lat w trójkącie); do tego jeszcze zwierzaki oraz czasami ojciec głównej bohaterki (i rozmaici NPC-e). Znów zraża mnie jej fraza, znów główna bohaterka jest taka, że nie chcę się zbliżać, nawet na kartach książki. Nie wiem, ale chyba nie dam trzeciej szansy, jeśli Rudzka znowu coś napisze.
"Przemienienie" S. Twardoch
- kryminał z 2008 roku. PRL, a w tle Górny Śląsk; głównym bohaterem jest młody esbek. Świetnie napisane, zdecydowanie polecam, mimo że rozwiązanie intrygi nie do końca mi podeszło.
"Fak maj lajf" M. Kącki
- Warszawka showbiznesowa i okolice, czyli odrażający, brudni, źli; troszkę-troszeczkę jak u Żulczyka, ale niestety gorsze wykonanie. Możecie sobie darować.
"Plaża za szafą. Polska kryminalna" oraz "Poznań. Miasto grzechu" M. Kącki
- dobre, choć dość już stare (2008-2015) reportaże: pierwsza ogólnie o przestępstwach polskich, druga o Poznaniu (nie tylko o przestępstwach, jest też np. rozdział o Barańczaku i Musierowicz). Dobrze napisane, najczęściej (choć nie zawsze) interesujące.
"Życie na Missisipi" M. Twain
- życie młodego Twaina, gdy pracował na parowcu - oraz powrót po latach na stare śmieci. Świetnie napisane; fascynujący opis świata, który przeminął dawno temu. (Ogromny szacun wobec pamięci pilotów! Ciekawi mnie, ilu członków dzisiejszego społeczeństwa byłoby w stanie przyswoić tak dokładnie tak ogromną wiedzę; ja z całą pewnością nie). Bardzo polecam.
"Waleria i bohaterki Jastry" D. Kaszubowska
- druga część cyklu dla dzieci/młodszej młodzieży "Borkowie i kaszubskie przygody", tym razem główną bohaterką jest druga z rodzeństwa: Walerka. Nie jestem, rzecz jasna, targetem, ale i tak lubię i na pewno kupię też część trzecią (rodzeństwa, podobnie jak dzieci autorki, jest czworo, spodziewam się więc co najmniej czterech książek).
"Odyseja" B. Kingsolver
- młodziutki (a później coraz starszy), pragnący zostać pisarzem chłopak, potomek meksykańskiej matki i USA-ńskiego ojca i jego losy - najpierw w kraju matki, potem w kraju ojca; a w tle wizyta Trockiego u Fridy Kahlo i Diega Rivery, druga wojna światowa i opętane makkartyzmem USA. Jaka to jest barwna, smaczna, doskonała książka! A dodatkowo objętościowo wystarcza na dłuższe regularne pożeranie, zamiast krótkiego pojedynczego posiłku; bardzo kontentujące. Nie muszę chyba dodawać, że zdecydowanie polecam.
"Niemowlę" A. McDine
- thriller. Główna bohaterka budzi się, nie pamiętając ostatnich dwóch dni, a w swoim salonie odkrywa dziecko - które ponad wszelką wątpliwość nie należy do niej. Zżymałam się na beztroską i całkowicie z mojego punktu widzenia absurdalną akceptację przez główną bohaterkę jej nagłej amnezji, ale mimo to doczytałam do końca. Za bardzo wydumane, nie polecam.
"Anna O" M. Blake
- kryminał. Anna O. popełnia morderstwo i... zasypia, a ni rodzina ni lekarze, ni policja ni służby specjalne, wszystkie konie i ludzie królewscy do kupy nie mogli poskładać^hhhh jej obudzić. Trafia pod opiekę psychologa, szefującego klinice snu, który Ma Teorię, zamierza podjąć się wyzwania i obudzić Annę O. Czytało się to nawet nieźle, ale rozwiązanie intrygi jest tak bzdurne i kompletnie nielogiczne, że chwyciłam się za głowę i zawyłam wewnętrznie. Darujcie sobie.
"Lokatorka" F. McFadden
- znowu mamy McFadden i muszę sobie gdzieś zapisać, żeby się nie naciąć na kolejne jej książki, najwyraźniej tylko seria o "Mollie" była fajna. Tym razem mamy kryminał z parą, która w celu podreperowania gwałtownie stopniałych finansów wynajmuje pokój lokatorce - i tym sposobem rozpoczyna się piekło (no, nie ze wszystkim) pana domu. I wszystko fajnie, ale znowu wydumane i nielogiczne zakończenie. Tak więc nie.
"Harda horda", "Harde baśnie" i "Harde bestie"
- czyli trzy tomy opowiadań, napisanych przez pisarki, należące do Hardej Hordy. Style pisania są bardzo różne, ale większość opowiadań czyta się dobrze (a przy okazji odszczekuję, że Kisiel jest li tylko zręczną rzemieślniczką - nieprawda, opowiadania pokazują, że jak najbardziej ma talent, tylko ujawnia się on najwyraźniej w krótkich formach). Opowiadania w pierwszym tomie łączy po prostu fantastyka; tom drugi to interpretacje (czasem bardzo odległe) znanych baśni, a trzeci - opowiadania o potworach. Trzeci tom jest najsłabszy, ale mimo to mam nadzieję, że ukaże się kolejny - na pewno przeczytam.
"Zgaduj dalej" C. Donlea
- kryminał. Niewyjaśniona sprawa zaginionej wiele lat temu nastolatki i detektyw, który musi rozwiązać podwójną zagadkę, gdyż stawką jest życie drugiej - tym razem zaginionej niedawno - kobiety. Całkiem dobrze napisane, autorowi udało się uniknąć drastycznych błędów logicznych, intryga mniej lub bardziej trzyma się kupy. Jak najbardziej można.
"Matylda" R. Dahl
- dla dzieci. Miła, utalentowana, skromna dziewczynka - istna Mary Sue, acz jej miłość do czytania jest rozczulająca - i koszmarni rodzice oraz jeszcze gorsza dyrektorka szkoły; za to bardzo miła nauczycielka. Troszkę to takie... drastyczne, ale czyta sie dobrze i sądzę, że podobałoby mi się jako dziecku, tak więc polecam.
"Zdążyć przed zmrokiem" T. French
- kryminał. Trójka bawiących się w lesie dzieci, dwoje z nich znika bez śladu, a to, które pozostało, niczego nie pamięta. Po latach ocalały chłopiec zostaje detektywem. Ktoś morduje małą dziewczynkę - czy ma to związek ze sprawą przed lat? Świetny kryminał, wiarygodna i logiczna intryga, doskonałe portrety psychologiczne postaci - bardzo polecam (i zarazem dziękuję Zuzance za zapoznanie mnie z!) Przede mną jeszcze pięć części tego cyklu, ostrzę sobie zęby na resztę.
Komentarze
Prześlij komentarz