Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2017

O poli(a może raczej mono?)tyce słów parę.

Po relatywnie nieciekawym wrześniu, jesień w tym roku stała się cudowna. Koniec października - a ja siedzę na tarasie, bez płaszcza, w lekkim sweterku (i jest mi ciepło!) Pozwoliło mi to nawet pogodzić się z bolesnym faktem powrotu z najpiękniejszego miejsca na Ziemi, w jakim do tej pory byłam (czyli Seszeli, gdzie udaliśmy się podróży poślubną). Co prawda, i Szwajcarii w kwestii piękna niczego nie brakuje - widok, jaki rozciąga się w tej chwili przed moimi oczami, kiedy unoszę wzrok znad laptopa, nieodmiennie mnie zachwyca i prowokuje do odruchowych konstatacji, jakie mam szczęście, że tu mieszkam.   

Zdaję sobie sprawę, że w ostatnich miesiącach zaniedbywałam bloga - postaram się to zmienić (na ile mi się to uda, to już inna kwestia). Tematów nie brakuje - zarówno tych podróżniczych, jak i szwajcarskich. Im bardziej bowiem poprawia się moje rozumienie dialektu, tym więcej informacji o codzienności jestem w stanie wychwycić - głównie dzięki słuchaniu radia. (Tv nie oglądam, a serwi…