Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2016

Jak to z kupowaniem biletu było, czyli historyjka z morałem*

Bilety kolejowe można w Szwajcarii nabywać przy pomocy aplikacji na telefon. Jest to bardzo wygodne, dlatego od długiego czasu kupuję je tylko w ten sposób. A że rzadko kiedy chce mi się przejazd dokładnie zaplanować, najczęściej nabywam je w drodze na dworzec albo wręcz tuż przed wejściem do pociągu.  Jakiś czas temu zdarzyło się, że zdążyłam (w ostatniej chwili!) na wcześniejszy pociąg niż sądziłam, że zdążę. Bilet kupowałam - dosłownie - wsiadając. Naciśnięcia przycisku "kupuj" dokonałam w momencie, kiedy zamknęły się za mną drzwi, a pociąg ruszył. Ale... zamiast zobaczyć powiadomienie o pomyślnie zakończonej operacji, widziałam wciąż ekran oczekiwania. A za chwilę - timeout. Operacja nie powiodła się, brak kontaktu z serwerem. Nic to, zdarzyć się przecież może, pomyślałam, klikając znowu w "kupuj" i jednocześnie przypominając sobie o tym, że jestem w wagonie pierwszej klasy, a bilet kupuję na drugą, więc trzeba by do tej drugiej klasy przejść. No to idę. Tymcz…

Takie tam, o szukaniu pracy w Szwajcarii.

Przyszła jesień. Dzisiaj. Coś chciałam, ale co? Miałam jakieś tematy na notkę, ale już nie pamiętam. Marznę w pracy, jak zwykle. Koledzy nie marzną, jak zwykle. Nie wiem, ile razy już usłyszałam w Szwajcarii "ale jak to, przecież Ty jesteś z Polski, a tam to w ogóle jest ZIMNO!" Szczytem wszystkiego było, kiedy w poprzedniej pracy ja trzęsłam się z zimna, a kolega twierdził, że jest przyjemnie rześko. Kolega pochodził z Kamerunu. Życie jest niesprawiedliwe, a mężczyźni bardziej odporni na zimno. Udowodnione badaniami naukowymi, opisane np. tu. (Kiedy nadejdzie ten dzień, że będę ścigana przez headhunterów, ścielących mi pod stopy niesamowite kontrakty, zażyczę sobie własnego biura, w którym temperatura nie będzie nigdy spadać poniżej +30 C. Howgh).
A właśnie, co do headhunterów, a właściwie zatrudnienia jakiego takiego w pięknym kraju nadreńskim... Co się przydaje, żeby mieć i za co ceni się tu polskich pracowników? Rozpatrzę to na przykładzie dobrze mi znanym, czyli inżyni…

Dwoistość.

Czasami jest ogromne zmęczenie. Bywa wtedy, że gdy słyszę ten język, który nie jest moim językiem, odczuwam nagłą irytację. Na słowa, które wyłapuję poprzez dialektowe zniekształcenie. I na te, których nie rozumiem i nawet nie umiałabym powtórzyć. Zżymam się milcząco na ludzi wokół, jestem obrażona - dlaczego mówią w dialekcie. Dlaczego nie po niemiecku. Dlaczego właściwie nie po polsku, do cholery. To przecież najpiękniejszy język - a oni, zamiast to docenić, bełkoczą po swojemu. Zupełnie jakby chcieli mi zrobić na złość. To przez nich nie mogę precyzyjnie wyrazić swoich myśli. Zubażam je, okaleczam, upraszczam. Odzieram z tiulu i koronek, wypycham w świat w jutowym worku, na żebry o bycie zrozumianą. A przecież mogliby mówić po polsku, w moim, właśnie moim języku. Dlaczego nie mówią?!
Czasami jest spokój. Pewność. Ten rodzaj, który wie, że jest dobrze. Że to jest najlepszy czas. Tu i teraz. Że wszystko jest dokładnie tak, jak być powinno.  Kończę pracę. W toalecie szybko pozbywam s…

Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, ile (franków) kosztujesz...

Dla tych, co tl;dr - truizm: najlepiej jest być zdrowym (oraz pięknym, młodym i bogatym, ale to ewentualne tematy na inną notkę).
Jak już kiedyś wspominałam, podstawowe ubezpieczenie zdrowotne jest tu prywatne (i obowiązkowe). Można wybierać spośród trzech jego wariantów. Pierwszy to tzw. Telmed, czyli - jeśli przydarzy Ci się konieczność pójścia od lekarza - konieczność dzwonienia na podany numer i przekonania ludzi po drugiej stronie kabla, że opieka medyczna jest Ci niezbędna. Drugi - Hausarztmodell - wymaga pójścia do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie, jeśli konieczna jest wizyta u specjalisty. Wariant trzeci to freie Arztwahl - mając go, można pójść do dowolnie wybranego przez siebie lekarza. Jest to wariant najdroższy, ale i najwygodniejszy zarazem. Jako zwolenniczka profilaktyki oraz szybkiego reagowania na jakiekolwiek nadciągające problemy zdrowotne, wybrałam ten właśnie. Dodatkowo, będąc płci żeńskiej i dysponując wadą wzroku, muszę odbywać regularne wizyty kontrol…

Alkoholowo.

Z okazji pierwszego września, gdy wszystkie dzieci poszły już do szkoły, poruszyć można temat dostępny (w teorii, oczywiście, że tak, wszyscy przecież byliśmy kiedyś nastolatkami) wyłącznie dla pełnoletnich.
Spożywanie alkoholu w miejscach publicznych jest w Szwajcarii najzupełniej legalne; z fascynacją przeczytałam, że temat zniesienia zakazu poruszono ostatnio w Polsce i że natychmiast podniosły się głosy sprzeciwu, wizualizujące z oburzeniem stada pijanych ludzi na ulicach. Wiadome, polskie społeczeństwo nie dorosło do decydowania o sobie i powinno być ubezwłasnowolnione na wszelkie możliwe sposoby, chyba że chodzi o wybieranie jedynych słusznych partii czy rzucanie banknotów na tacę... oh, wait. Ale zostawmy tematy polityczne i pozwólmy Wam odkryć smutną prawdę: a mianowicie, że polska wódka, moim zdaniem dużo lepsza od rosyjskiej czy z jakichkolwiek innych krajów, jest w Szwajcarii zupełnie nieznana! Cóż za zaniedbanie ze strony producentów, zupełnie tego nie rozumiem. Owszem, o…