Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2017

"Mała zagłada", Anna Janko

Książka jest wstrząsająca. Tym bardziej dlatego, że opisuje drobny przecież wycinek wojennej rzeczywistości - ułamek tej potworności, niemożliwej do ogarnięcia rozumem - zagładę zaledwie jednej wioski. Kilkadziesiąt konkretnych odebranych istnień - a były ich przecież miliony. Rozum, jak zwykle w takich wypadkach, drętwieje na myśl o tym; nawet kilkadziesiąt to zbyt wiele, jedna wieś to zbyt wiele - a setki, tysiące, miliony? W jaki sposób można to sobie wyobrazić, jak pojąć, co właściwie się stało? Jak pokazać te wszystkie indywidualne przecież życia, stare, młode, dziecięce? Czy listą nazwisk? Zapełniłaby wiele tomów - a i tak byłaby przecież niekompletna. Autorka wspomina, że niemowlęce wózki, rekwirowane więźniom w Auschwitz, prowadzono z przechowalni na stację - rzędami po pięć -  przez godzinę. Tylko jeden obóz zagłady. Tylko jedna wieś.
Traf chciał, że przeczytałam tę książkę zaraz po biografii Lema. (Nie raz zaobserwowałam w moim życiu, jak bardzo - choć przecież przypadkowo…