Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2018

Nie dla psa kiełbasa! - czyli Wurst w niemieckim.

Powiedzenie z tytułu notki jest właściwie jedynym polskim przysłowiem/powiedzeniem/idiomem z kiełbasą w roli (częściowo, bo jest jeszcze pies!) głównej*. Jak widać, kiełbasa nie odgrywa w życiu Polaka specjalnej roli - a przynajmniej nie aż takiej, która odzwierciedliłaby się w języku.
Zupełnie inaczej ma się natomiast sprawa z niemieckim! Ktoś, co prawda, słysząc odpowiedź "wszystko mi jedno" ("es ist mir Wurst" - dosł. "kiełbasa mnie to"), pomyśleć mógłby, że kiełbasa zupełnie nie jest w tym języku istotna... Dalsze przykłady pokażą wszelako jasno i wyraźnie, iż jest wprost przeciwnie! Zacznijmy od powiedzenia: "Alles hat ein Ende, nur die Wurst hat zwei" ("wszystko ma swój koniec, tylko kiełbasa ma dwa"). Czy czytelny jest dla Państwa ten żal, że mimo iż wszystkie rzeczy się kończą, kiełbasa kończy się szybciej?... Żeby nie kończyła się tak szybko, możemy zawsze "eine Extrawurst kriegen" (dosł. "dostać jeszcze jedną …

Obrazki pewnego poranka.

Jadę. Wokół mnie jest mgła - jednak nie szara, a biała, bo rozświetlana od góry blaskiem słońca. Przysłonięte cieniutką warstwą chmur, przypomina złotą monetę - tyle że blask jest tak jaskrawy, że nie da się długo na nie patrzeć.  Podnóże Pilatusa tonie we mgle i jest zupełnie niewidoczne, za to szczyt rysuje się na tle nieba cienką, subtelną kreską. Nie pamiętam, kiedy ostatnio - i czy kiedykolwiek wcześniej - jechałam przez rozsłonecznioną mgłę. Do parkingu podziemnego w samym centrum miasta jest jak zwykle o tej porze kolejka - i jak zwykle czekam nie dłużej niż trzy-cztery minuty. Zjeżdżam w chłodne, betonowe czeluści na najniższe piętro, bardzo ostrożnie parkuję samochód. Muszę zwinąć lusterka, bo samochód jest duży, a miejsca parkingowe bardzo małe. To zresztą najciaśniejszy parking, z jakim do tej pory się w Szwajcarii zetknęłam, ale dogodna lokalizacja sprawia, że i tak często tu parkuję. Tym razem znowu się udało, tylko wysiąść muszę od strony pasażera, bo nie mam już czasu …

O przemieszczaniu się i skojarzeniach.

Jestem człowiekiem, którego domyślna orientacja w terenie jest, ujmując rzecz oględnie, taka sobie. Owszem, potrafię doskonale zapamiętać nową trasę - pod warunkiem, że się na tej czynności skoncentruję... Jeżeli nie, mogę przechodzić czy przejeżdżać z punktu A do punktu B nawet parę razy, a szanse, że wiem, którędy dokładnie trzeba podążać, są nikłe. (W tym miejscu ktoś dociekliwy mógłby spytać, dlaczego w takim razie nie skupiam się częściej, kiedy przemierzam nowe drogi? I to jest, proszę Państwa, bardzo dobre pytanie! Poproszę o następne). Obejrzenie wcześniej mapy niewiele mi daje, bo te papierowe są po pierwsze płaskie, po drugie musiałabym je oglądać obrócone dokładnie w takim kierunku, z jakiego będę wyruszać. GoogleMaps jest co prawda trójwymiarowe, ale prezentuje widok z lotu ptaka - co wystarczy, żebym nie miała żadnych szans rozpoznać tych samych miejsc, gdy widzę je z boku. Świat wygląda też dla mnie zupełnie inaczej w słońcu porannym, popołudniowym, w deszczu i w nocy. …