Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2016

Miszmasz, czyli #mzf.

Kiedy myśli się o Szwajcarii, jedno z pierwszych skojarzeń, jakie przychodzi do głowy, to banki. Mogłoby się więc wydawać (zwłaszcza jeśli jest się zwierzęciem domyślnie bezgotówkowym, jak na przykład ja), że wszędzie można zapłacić kartą, a gotówka niespecjalnie się tu przydaje. Błąd. Na przykład jeśli idzie się w góry i planuje na koniec długiej trasy zjechać kolejką krzesełkową, żeby zdążyć na ostatnią kolejkę gondolową... Wtem! Okazuje się, że za tę kolejkę krzesełkową, śmiesznie zresztą tanią, zapłacić trzeba pieniądzem fizycznym. A w portfelu pustka, bo kilka godzin wcześniej cała nie-tak-znowu-wielka-ilość posiadanej gotówki wydała się na lunch w górskiej restauracji bez zasięgu (czyli płatność kartą niemożliwa). Dobrze, że pani obsługująca kolejkę była tradycyjnie po szwajcarsku miła i ufająca ludziom, więc pozwoliła zjechać za obietnicę, że płatność zostanie uiszczona na dole. (Została, oczywiście).
Ale rzecz tyczy się nie tylko wysokogórskich restauracji czy kolejek. W Szwa…

Hochdeutsch po szwajcarsku.

Wspominałam tu już nie raz o szwajcarskim dialekcie i fakcie, że o mówienie literackim niemieckim trzeba rozmówcę najczęściej poprosić. O czym nie wspominałam, to że nawet w tutejszym Hochdeutschu występuje wiele słów, których żaden Niemiec nie używa. Najłatwiej zauważyć to na przykładzie jedzenia. Jednym z pierwszych słów, jakie tu poznałam, jest szwajcarskie określenie na croissanty: nazywają się tu one "Gipfeli". "Der Gipfel" po niemiecku to szczyt, wierzchołek, a "-li" to szwajcarskie zdrobnienie (odpowiednik niemieckiego "-chen") - innymi słowy, tutejszy croissant to "szczycik, wierzchołeczek". Podobno pochodzi to od kształtu croissanta, że się komuś rożki tegoż skojarzyły ze szczytem góry. Teoria ta wydaje mi się co prawda naciągana, ale nie udało mi się uzyskać lepszego wyjaśnienia.

Kogoś, kto nauczył się wcześniej niemieckiego, w szwajcarskich sklepach czy restauracjach oczekuje jednak znacznie więcej niespodzianek! Okazuje si…