Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2017

Miasto tapas i cavy - Barcelona.

Pod koniec roku 2012 w trakcie rozmowy z K. wpadłyśmy na pomysł wspólnego wyjazdu. My dwie i tylko my dwie, żadnych mężczyzn, niezależnie od kwestii bycia aktualnie w związku czy też nie. Jak uradziłyśmy, tak i zrobiłyśmy. Jako że mieszkamy w różnych państwach, trzeba było wybrać cel, do którego z obydwu naszych lokalizacji da się wygodnie dolecieć. Padło na Hiszpanię, a konkretnie - Barcelonę. Poleciałyśmy tam pod koniec kwietnia 2013.

Bardzo wczesnym rankiem, drżąc z chłodu, wsiadam do samolotu i pocieszam się myślą, że za dwie godziny będę w miejscu znacznie cieplejszym. Wiadomym jest, że przylecę kilka godzin wcześniej niż K. - rano, toteż plan jest taki, że zrobię szybkie rozpoznanie terenu, zamelduję się w hotelu, a potem wrócę na lotnisko, odebrać K. Dolatuję o czasie, jednak pogoda w Hiszpanii zawodzi - jest zimno i pada. Nie tracąc dobrego nastroju, wyszukuję autobus do centrum miasta. Bogatsza o mapki z informacji i wskazówki miejscowych, docieram metrem w pobliże hotelu. W…