Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2011

O podłych szwajcarskich wirusach, kalendarzach adwentowych i płatnościach.

Chodziłam sobie do pracy w listopadzie, chodziłam sobie do pracy w grudniu; wszyscy wokół chorowali, a ja gratulowałam sobie żelazobetonowej odporności. Aż we wtorek jakiś podły wirus przedarł się przez linie obrony i leżę chora. W związku z tym, jako że dzisiaj już umieram trochę mniej, nadrabiam zaległości joggerowe.
Jak wygląda tutaj wizyta u lekarza, gdy nie ma się jeszcze wykupionego ubezpieczenia? (A nie ma się, bo opcji jest milion pięćset sto dziewięćset, oferty tylko po niemiecku* i jeszcze się nie podjęło decyzji, co i jak - podjąć zaś ją trzeba w ciągu 3 miesięcy od pierwszego dnia pracy tutaj). [11.02.2018 - nie wiedziałam też wtedy o istnieniu portalu http://comparis.ch] Ano, chora i konająca zadzwoniłam do pierwszego lepszego lekarza (o specjalności Hausarzt) z mojej miejscowości, wyjaśniłam pani, że ja nieubezpieczona, ale w potrzebie - no i zarejestrowali mnie na za dwie godziny. Powlokłam się na miejsce, gdzie założono mi kartę i z opóźnieniem sześciominutowym popros…

"O Tannenbaum, o Tannenbaum...", czyli rzecz o bombkach i szaszłykach.

Tydzień temu zdecydowaliśmy się wybrać na Jarmark Świąteczny - dość szeroko rozreklamowany i wyglądający bardzo zachęcająco, zwłaszcza po zmroku (jestem wielbicielką ładnych iluminacji). Swego czasu czytałam na necie co nieco na temat jarmarków świątecznych w Niemczech i bardzo chciałam zobaczyć, jak wygląda to tutaj. (Ponieważ - jak ta ostatnia - zapomniałam aparatu, zdjęcia robiłam komórką; co oczywiście odbiło się w fatalny sposób na ich jakości).
Pierwsze wrażenie z Jarmarku: zapach grzanego wina (ja osobiście nie znoszę, ale tu najwyraźniej jest to popularny napój świąteczny i wiele osób się nim raczyło). [11.02.2018 - naprawdę kiedyś nie lubiłam grzanego wina?!] Wszystkie stoiska ozdobione motywami świątecznymi - każde inne. Najbardziej podobała mi się restauracyjka z jeżdżącym i gwiżdżącym pociągiem. (Niestety akurat te zdjęcia nie wyszły).
Dużo punktów gastronomicznych - dla każdego coś dobrego. Tradycyjne potrawy szwajcarskie: raclette i fondue. Po raz pierwszy w życiu jadła…

Obrazki.

Czekam na przystanku na autobus. Podjeżdża wcześniej, jak zwykle - kierowca gdzieś jeszcze idzie, a pasażerowie mogą zaczekać w środku, żeby nie marznąć. Drzwi zamykają się automatycznie za każdym wchodzącym - tak, aby osobom siedzącym w środku nie było zimno.
Idę ulicą. Mężczyzna idący przede mną pali - podobnie jak chyba większość Szwajcarów. Czując smród papierosowego dymu, z irytacją po raz setny myślę o tym, jak do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja i jak bardzo brakuje mi zakazu palenia na przystankach czy dworcach. [11.02.2018 - obecnie obowiązuje zakaz palenia m.in. w halach dworcowych. Pali ok. 25% Szwajcarów - do roku 2011 liczba palaczy sukcesywnie malała, a od 2011 roku jest mniej lub bardziej stała]
Czekam na peronie na pociąg. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu (jedyny taki przypadek w ciągu paru tygodni) przez megafon informują, że pociąg jest opóźniony dwadzieścia minut. - Zwanzig Minuten?! - powtarza stojący obok chłopak z taką grozą w głosie, jakby właśnie mu pow…