wtorek, 6 grudnia 2016

#Mzf odcinek kolejny, czyli zagadnienia różne.

Apostazja. W Szwajcarii, jeżeli jest się urodzonym z rodziców należących do kościoła katolickiego bądź protestanckiego, dziecko automatycznie także zostaje "przypisane" do danego kościoła. Nie jest jednak żadnym problemem wypisanie się z niego - załatwić tę kwestię można nawet poprzez e-mail. Dany kościół przysyła papierowe potwierdzenie wypisu wraz z wyrażeniem żalu, że dana osoba odchodzi - i nadziei, że jeszcze wróci. Wszystko w grzecznym, uprzejmym tonie, nie ma mowy o mnożeniu trudności (absurdalna konieczność sprowadzania kilku świadków czy jazdy do kościoła, w którym udzielono chrztu, itp. itd.) czy wręcz obcesowej odpowiedzi odmownej, jak często ma to miejsce przy próbie apostazji w Polsce. 

Mieszczaństwo. Jako że A. Szwajcarem jest z dziada pradziada, dowiedziałam się dzięki temu o interesującym fakcie. Otóż dzisiejsi Szwajcarzy - jak zresztą wszystkie narody europejskie - pochodzą od szlachty, chłopów oraz mieszczan (Bürger). W większości krajów nie ma to obecnie żadnego praktycznego znaczenia, w Szwajcarii jednak prawa miejskie dziedziczone są z pokolenia na pokolenie. A wraz z nimi - prawo do czerpania korzyści z gruntów/lasów/itp., które od stuleci należą do wszystkich mieszczan w danej gminie. W praktyce oznacza to doroczny wpływ pewnej (co prawda dość symbolicznej) kwoty na konto. A wszystko dlatego, że prapra... kiedyś tam uzyskał prawa miejskie. (Podejrzewam, że musi istnieć coś podobnego dla osób pochodzących ze szlachty; muszę przy następnej okazji wypytać o to ojca A.)   

Żebranina. Żebraków w Szwajcarii widuje się rzadko - w większości kantonów żebranina jest bowiem zabroniona. Udało mi się znaleźć informację, że np. w Basel-Stadt, przy złapaniu żebraka, policja zabezpiecza zebrane pieniądze, delikwenta obciąża zaś 50 CHF kary. Jestem w stanie zrozumieć ten zakaz, biorąc pod uwagę, jak niskie jest w Szwajcarii bezrobocie oraz że ponoć udzielanie pomocy osobom biednym jest tu dość efektywne (pomoc socjalna przysługuje osobom samotnym, których dochód wynosi 2200 CHF lub mniej, osobom samotnie wychowującym 2 dzieci przy 3800 CHF lub mniej, małżeństwu z 2 dzieci przy 4650 CHF lub mniej. Więcej informacji tutaj). W związku z powyższym, w ciągu minionych pięciu lat zaczepiono mnie z prośbą o pieniądze dosłownie cztery-pięć razy, z czego dwa razy był to ten sam człowiek (będący nader wyraźnie pod wpływem narkotyków).

Uliczne zarobkowanie. Dozwolonym sposobem zbierania pieniędzy jest granie/śpiewanie - przy czym prawnie regulowana jest konieczność zmieniania przez wykonawców miejsca, w którym się zatrzymali, np. co pół godziny (chodzi, jak domniemywam, o to, żeby nie zadręczać np. mieszkańców domu czy sprzedawców w sklepie, przy którym muzycy czy śpiewacy zdecydowaliby się zatrzymać na cały dzień bądź nawet codziennie). Skoro zaś już jesteśmy przy  zarabianiu pieniędzy na przysłowiowej ulicy - prostytucja jest w Szwajcarii legalna dla osób mających lat min. 16. Co  oznacza, oczywiście, że od parających się nią cudzoziemców wymagane jest posiadanie zezwolenia na pracę oraz że prostytuująca się osoba musi płacić podatki (źródło). 

Nawracanie. Innym typem zaczepiających, z jakimi (choć rzadko) możemy zetknąć się na szwajcarskich ulicach, są osoby usiłujące nawrócić na jakąś wiarę. Zazwyczaj jednak nie nagabują pojedynczych ludzi, tylko stoją w konkretnym miejscu, wygłaszając płomienne przemowy w kierunku przechodniów, z których większość wydaje się traktować to jak dobry żart. Nie są natrętni - przy zaczepkach personalnych zwykłam odpowiadać uprzejmie, że nie jestem zainteresowana i szłam dalej; skutkowało. Bardziej natrętni bywają działacze organizacji prozwierzęcych i innych ekologicznych, którzy często nie potrafią przyjąć odmownej odpowiedzi i nagabują dalej. I tu mała uwaga - jestem całą duszą zarówno za pomocą zwierzakom, jak i środowisku, z polskiego punktu widzenia wydaje mi się jednak nieco bezczelne, żeby pomoc tę wymuszać na zasadzie podpisania umowy (!), w myśl której konkretna suma będzie co roku odpływać z konta zaangażowanej osoby na rzecz organizacji. Podobnie zresztą nie rozumiem wręczania (lub wysyłania) formularzy wpłat, gdzie kwoty są już ustalone i najniższa możliwa to 50 CHF. Pomagam chętnie, wolę jednak decydować sama, kiedy i ile na rzecz takiej pomocy wpłacę. (Dla organizacji zresztą także, jak sądzę, lepiej byłoby otrzymać 5 wpłat na 20 CHF, niż 0 na 50). 

Tunele. Szwajcaria, jako kraj górzysty, tunelami stoi. Na terenie całego kraju znajduje się ich bardzo wiele, nie udało mi się znaleźć dokładnej liczby. Wikipedia podaje następująca listę tuneli dłuższych niż 2 km, ale czy jest to lista kompletna, trudno mi powiedzieć. Na pewno jednak w Szwajcarii właśnie znajduje się najdłuższy obecnie tunel świata (kolejowy, na przełęczy Gotthard, dłg. lekko ponad 57 km), tunel CERN-u (ponad 26 km), tunel prowadzący do Włoch (niecałe 20 km, do 1982 roku najdłuższy tunel świata), prawie 17 km tunel drogowy, najdłuższy w Alpach (przełęcz Gotthard) oraz kolejny 15 km tunel na przełęczy Gotthard, który zbudowano jeszcze w XIX wieku i był najdłuższym tunelem świata do roku 1905. Jeżdżąc po Szwajcarii, trzeba się zatem przyzwyczaić do zaników zasięgu sieci komórkowej (beton skutecznie tłumi sygnał, nie wszędzie niestety są wzmacniacze), podejrzewam też, że problem mogą mieć osoby z klaustrofobią. Niemniej wyobraźcie sobie, ile zajmuje droga naokoło, jeśli tunele - czyli droga na wprost - poprzez góry są takiej długości...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz